4 x NIE, czyli hity blogosfery których nie polecam!

Dziś chciałam Wam opowiedzieć o kosmetykach, które są bardzo znane, polecane i lubiane w blogosferze, a niestety nie przypadły mi do gustu. Próbowałam im kilkakrotnie dawać szansę, jak w przypadku słynnego balsamu do ust Carmex, ale mimo wielu chęci niestety jestem na nie. Cieszę się jednak, że miałam okazję przetestować te produkty. Zaspokoiłam swoją ciekawość i od teraz omijam je szerokim łukiem.
1. Carmex, Balsam do ust: Trafił on do mnie po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji. Już po pierwszym użyciu nie przypadł mi do gustu. Ma strasznie chemiczny, mentolowy zapach. Dodatkowo miałam wrażenie, że dawał on tylko powierzchniowy efekt. Kilkakrotnie dawałam mu szanse kupując różne wersje, ale wszystkie okazały się tak samo nieskuteczne. Jestem bardzo nim rozczarowana i więcej do niego nie wrócę. Do tej pory zresztą nie potrafią zrozumieć szału, który panuje na ten produkt. Znam o wiele lepsze i dużo tańsze specyfiki.

2. Aussie 3 Minutes Miracle, Odżywka do włosów: Kupiłam ją jak tylko pojawiła się na nią promocja w Rossmanie. Miałam wysokie oczekiwania wobec tego kosmetyku, zwłaszcza, że wypada dużo drożej na tle innych, drogeryjnych odżywek. Od początku zdawałam sobie jednak sprawę z nieciekawego składu, ale po cichu miałam jednak nadzieję, że ten produkt chociaż w minimalnym stopniu sprawdzi się na moich włosach. Niestety to tylko kolejny chwyt marketingowy, a jeszcze krócej ujmując przeciętna odżywka za nieprzeciętną cenę.
 
3. Lovely Curling Pump Up, Maskara: To chyba najbardziej znany i popularny tusz w blogosferze. Nadal twierdzę, że nie jest to najgorszy produkt, ale moich oczekiwań niestety nie spełnia. Mam do niego kilka zastrzeżeń, a jednym z najistotniejszych jest to, że ten tusz strasznie szybko wysycha. Bardzo szybko traci na jakości, a po miesiącu użytkowania strasznie się obsypuje. Generalnie za tak niską cenę nie powinnam się czepiać, ale pomimo tylu zachwytów naprawdę spodziewałam się po nim wiele. Brakuje mu jednak tego czegoś, nie powalił mnie na kolana i z pewnością nie mogę go nazwać tanią rewelacją.

4. Under Twenty, Fluid Matujący: Bardzo mnie rozczarował. Naczytałam się tyle dobrego o nim, że nie byłabym sobą, gdybym go nie kupiła. Tym bardziej,że jego cena w promocji jest naprawdę zachęcająca. Ma bardzo słabe krycie. Wyrównuje jedynie koloryt i pokrywa drobne zaczerwienia. Być może moja opinia wynika z tego, że mam cerę dość problematyczną i potrzebuję podkładu mocno kryjącego. Trwałość jednak też nie powala. Z tego co pamiętam w ciągu dnia strasznie się ulatniał i pozostawiał na twarzy nieestetyczne plamy. Więcej do niego nie wrócę.

4 x TAK, czyli hity blogosfery które polecam!

Muszę przyznać, że bardzo często zdarza mi się kupować kosmetyki polecane przez inne blogerki. Dzięki temu udało mi się odkryć kilka perełek, które na dobre zagościły w mojej kosmetyczce. Dziś chciałam Wam opowiedzieć o produktach, które bardzo przypadły mi do gustu i z pewnością będę do nich wracać. Wszystkie z nich doczekały się osobnych recenzji, a dziś jedynie będzie krótko, zwięźle i na temat.





1. Uriage, Woda termalna: to chyba najbardziej uniwersalny kosmetyk pielęgnacyjny jaki miałam okazję używać. Świetnie sprawdza się zarówno w makijażu jak i pielęgnacji. Jej zastosowań jest naprawdę wiele, a ja cenię ją głównie za ukojenie, nawilżenie i to, że tak dobrze wspomaga pielęgnację. Jest wyjątkowa i strasznie żałuję, że jej działanie odkryłam tak późno.

2. Wibo, eyeliner: jestem mu wierna od lat. Najlepszy eyeliner jaki miałam okazję używać. Jest dobrze napigmentowany. Wystarczy jedno pociągnięcie, aby uzyskać satysfakcjonujący efekt. Czerń jest głęboka i bez żadnych prześwitów. Nic się nie kruszy, nie rozmazuje i nie odbija na górnej powiece. Dodatkowo jest bardzo wydajny. Przy codziennym stosowaniu wystarcza na kilka miesięcy. Dla mnie jest niezastąpiony i nie wyobrażam sobie, aby mogli go wycofać.

3. Seche Vite: moje serce skradł już od pierwszego użycia. Wybawienie i absolutny przełom w malowaniu paznokci. Dzięki niemu mój manicure stał się dużo bardziej przyjemny, trwały i przede wszystkim szybszy. SV nadaje paznokciom piękny, żelowy połysk. Jego niewątpliwą zaletą jest szybkość wysychania. Już po kilkunastu minutach spokojnie można wrócić do codziennych zajęć. Jeśli uwielbiasz malować paznokcie, ale oczekiwanie na wyschnięcie lakieru jest uciążliwe i zwyczajnie brakuje Ci na to czasu, to zapewniam, że jest to produkt dla Ciebie.

4. Bielenda, Krem CC: kosmetyk, który łączy w sobie właściwości balsamu i kryjącego fluidu. Po jego użyciu skóra jest ładnie ujednolicona, nabiera zdrowego kolorytu, bez pomarańczowej poświaty. Rozświetlające mikropigmenty sprawiają, że nabiera ona blasku. Odkryłam go dopiero podczas tegorocznych wakacji, ale wiem, że jest to produkt którego już dawno potrzebowałam. Gwarantowany efekt opalenizny w kilka minut.