Maska keratynowa z proteinami mleka | Kallos Keratin

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o masce firmy Kallos z keratyną i proteinami mleka. Mam wrażenie, że o tym produkcie zostało napisane już wszystko i odnoszę lekkie wrażenie, że chyba trochę to wszystko dziś powtórzę. Mimo zawartych silikonów, które staram się raczej unikać, używanie tej maski sprawia, że bardzo ją lubię za to, co robi z moimi włosami. Nie jest to typowa maska, która już po pierwszym użyciu zachwyca, ale zauważyłam, że maski Kallos mają to do siebie, że najlepsze efekty można zaobserwować dopiero po kilku użyciach. Mam jednak świadomość, że nie należy używać maski zbyt często, bo może spowodować przeproteiniowanie włosów, a wtedy efekt będzie zupełnie odwrotny od zamierzonego.


Maska umieszczona jest w dużym, plastikowym słoiku, który na żywo jeszcze bardziej zaskoczył mnie swoją wielkością. Kolorystyka jest bardzo przyjemna dla oka. Połączenie turkusu ze złotem komponuje się świetnie. Otwór jest na tyle duży, że bez problemu możemy wydobyć resztki maski do końca. Czasami pojawia się problem z odkręcaniem zakrętki, zwłaszcza jeśli mam mokre ręce. Aczkolwiek nie jest to jakieś uciążliwe i zupełnie nie przeszkadza mi brak pompki czy innego aplikatora, tym bardziej, że zawsze można sobie dokupić. Moja maska stoi cały czas pod prysznicem, a mimo to napisy się nie ścierają, nalepki się nie odklejają i nic złego się z nią nie dzieje. Nie trudno zauważyć, że nie jest to jednak opakowanie, które weźmiemy z sobą w podróż, ale bez problemu można dostać mniejszą wersję tej maski.  Konsystencja jest gęsta i zbita. Bardzo dobrze rozprowadza się i już niewielka jej ilość wystarcza żeby pokryć całe włosy. Nie spływa z włosów, nie przecieka przez palce - krótko mówiąc dobrze się z nią współpracuje.


Pierwszym zaskoczeniem był dla mnie zapach. Jest on bardzo przyjemny, świeży i delikatny. Szkoda, że po umyciu nie utrzymuje się zbyt długo. Używałam jej na dwa sposoby - zarówno jako odżywki jak i maski. Włosy po jej użyciu są gładkie, miękkie i sypkie. Już podczas spłukiwania można to zauważyć. Po spłukaniu dobrze się rozczesują i nie ma z tym żadnego problemu. Oba zastosowania maski sprawiają, że włosy są przyjemne w dotyku, lśniące i łatwo można je rozczesać. Zauważyłam jednak, że czas trzymania maski na włosach nie wzmacnia jej działania. Niezależnie od tego czy mam ją na włosach pięć czy trzydzieści minut, uzyskany efekt jest za każdym razem taki sam. Wydajność maski jest naprawdę świetna. Do tej pory nie mogę uwierzyć, że za tak niską cenę można kupić dobrą maskę i to o tak dużej pojemności. Czuję się naprawdę miło zaskoczona, bo nie spodziewałam się aż tak dobrego działania. Porównując cenę do wydajność wiem, że z pewnością wrócę do tego produktu. Ze swojej strony polecam, ale zdaję sobie jednak sprawę, że nie wszystko co dobre dla nas będzie również dobre dla innych. Z tego co jednak widzę maska ta zdobyła sympatię sporej rzeszy osób, w tym także mojej. Z chęcią sięgnę także inne maski Kallos, kiedy wreszcie skończy mi się ten ogromny słoik.

25 komentarzy:

  1. coraz częściej natykam się na te maski.. powiedz mi, gdzie kupiłaś swoją?

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje włosy bardzo lubią sylikony. Cena dodatkowo bardzo kusi więc planuje zakup w przyszłości jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie daj znać jak się sprawdzi u Ciebie! :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ta maska naprawdę zdobyła sympatię sporej rzeszy osób :)

      Usuń
  4. moja siostra ma wysuszone włosy od prostownicy, była by dla niej w sam raz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja włosy też są trochę przesuszone od prostownicy, ale ostatnio staram się naprawdę ograniczyć jej używanie i jeśli już prostuję włosy to tylko na specjalne okazje. Ciężko mi jednak ocenić czy ta maska ma aż tak duże działanie regeneracyjne :)

      Usuń
  5. bardzo lubię te maski, ale zużycie ich u mnie idzie bardzo powoli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używam razem z mamą, a mimo to idzie nam to powoli. Świadczy to jednak o naprawdę świetnej wydajności tej maski :)

      Usuń
  6. Lubię maski z tej firmy, teraz mam ochotę na wersję bananową :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam na nią ochotę, ale na razie muszę zużyć tę maskę jak i zarówno Latte. Patrząc na jej wydajność zajmie mi to jednak dobre kilka miesięcy. Wiem jednak, że następna będzie wersja zapachowa. Na razie mogę sobie tylko wyobrazić jej zapach :)

      Usuń
  7. mam odlewkę tej maski i czeka na swoją kolej, teraz zużywam kallosa do farbowanych włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na swoją kolej czeka chyba najsłynniejsza maska tej firmy Latte. Jestem bardzo jej ciekawa :)

      Usuń
  8. Ostatnio była w Hebe na promo i patrzyłam się na nia no i zapomniałam z tego wszytskiego jej władowac do kosyzkla :)

    OdpowiedzUsuń
  9. jeszcze nie miałam tej maski, krążą na jej temat mieszane opinie przez co czasami mam ochotę na nią innym razem nie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego pokuszę się o stwierdzenie, że albo się ją kocha albo nienawidzi... :)

      Usuń
  10. Właśnie, jej konsystencja jest bardzo fajna, też się polubiłam z Kallosami, teraz na bananową się czaję :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moje włosy bardzo lubią produkty z proteinami, więc bardzo chętnie sięgnę po taka maskę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja używam keratynowej maski Biovax ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ostatnią chciałam ją kupić w drogerii Hebe, bo była w promocji. Ostatecznie powiedziałam nie bo czekają zaległe kosmetyki. Jak trochę zużyje to na pewno będzie moja.
    :*
    :*

    OdpowiedzUsuń

♥ dziękuje
♥ wszystkich stałych i nowych czytelników ściskam bardzo gorąco!